Kochaj, więc rzuć!

Zwyczaj obrzucania Pary Młodej dopiero co wychodzącej z kościoła jest związany ze starym zwyczajem. Goście weselni pragną w ten sposób pokazać, że życzą nowożeńcom wszelkiej pomyślności. Dostatek, gromadkę dzieci, a także dobrą sytuację materialno-finansową mają zapewnić tak popularne garście ryżu lub grad grosików. Czy można dyskutować z tak piękną tradycją? Raczej nie, chociaż wiele par próbuje ją nieco modyfikować.

Płatki kwiatów

Coraz częściej Młoda Para chce, aby z rąk weselników posypały się w ich stronę płatki kwiatów. Pomysł sam w sobie jest całkiem niczego sobie, pod warunkiem, że płatki pochodzą z żywych kwiatów. W przeciwnym razie, cała ceremonia posypywania nowożeńców raczej do udanych nie należy. Już kilka razy miałam okazję podziwiać „pobojowisko”, czyli zostawiony pod kościołem – niestety muszę to powiedzieć – istny śmietnik. Na schodach i płytkach rozsypane i toczone już tylko przez wiatr „walały się” materiałowe, patriotycznie biało-czerwone płatki pseudoróż. Abstrahując już od negatywnego wrażenia, jakie zrobił na mnie pozostawiony przez rozentuzjazmowanych weselników bałagan, muszę przyznać, że materiałowe płatki, były zwyczajnie… brzydkie! Nienaturalnie duże (o średnicy około 3-4 cm), wyglądały raczej jak niewydarzone konfetti z wiecu przedwyborczego. Dodatkowo, w ofertach różnych gadżeciarskich sklepów Państwo Młodzi mogą znaleźć wystrzelające w powietrze płatkami sztucznych kwiatów tuby. Sklepy takie zwykle informują, że dla doskonałego efektu należy się zaopatrzyć w co najmniej 5 takich tub i wystrzelić je równocześnie.

Co innego żywe płatki kwiatów. Oprócz przyjemnego zapachu, wyglądają przecież naturalnie! A i zrobienie z nimi ewentualnego porządku także jest dużo prostsze. Wystarczy płatki zmieść na grunt, gdzie spokojnie się rozłożą i zgniją.

Konfetti, balony i sztuczne ognie

Dla miłośników papierowych cudeniek kolejna propozycja. Coraz większą popularnością cieszy się wśród nowożeńców konfetti. Chociaż nie ma ono raczej żadnego symbolicznego znaczenia, Państwo Młodzi często chcą by to właśnie grad kolorowych papierków przyprószył im głowy. Pomysł ciekawy, aczkolwiek tak samo problematyczny jak sztuczne płatki kwiatów. Z radością śmiecimy przed kościołem (lub USC), a sprzątać nie ma komu.

Dla większego, kolorowego efektu warto zaopatrzyć się w napełnione helem balony. Poleca prosto do nieba, i zrobią wokół Państwa Młodych dość dużo zamieszania.

Istnieje jeszcze wersja, w której zamiast płatków kwiatów z tub strzelają sztuczne ognie. To coś dla amatorów zabaw sylwestrowych.

A może… motyle?

Niezwykle oryginalni nowożeńcy zwyczajem zaczerpniętym z Dalekiego Wschodu chcą, aby po wyjściu z kościoła na ich spotkanie wyleciały kolorowe motyle. Według ichniejszej tradycji motyle mają przynieść Młodej Parze dużo szczęścia. W Polsce już też można zaopatrzyć się u hodowców w te zwierzątka. Wynajmujemy wtedy człowieka odpowiedzialnego za dostarczenie i wypuszczenie motyli.

Ekologiczne bańki mydlane

Dość przekonującą alternatywą dla śmieciogennych gadżetów są niepozostawiające żadnych śladów bańki mydlane. W ofertach wielu sklepów znaleźć można pojemniczki w kształcie białych, piętrowych tortów, w których znajduje się płyn (prawdopodobnie mieszanina płynu do mycia naczyń z wodą). Zaopatrzywszy się w kilka takich akcesoriów i rozdawszy je gościom, możemy spodziewać się niesamowitego efektu. Wychodząca z kościoła Para Młoda otoczona zewsząd błyszczącymi i mieniącymi się w słońcu bańkami mydlanymi to istne wyzwanie dla kamerzysty i fotografa. A przy tym bańki są całkowicie bezpieczne dla środowiska i spokoju proboszcza. Pojemniczki z płynem możemy po ceremonii rozdać najmłodszemu, uczestniczącemu w weselu pokoleniu, które z zachwytem i radością rozdmucha resztkę baniek. Niestety bańki mydlane także mają swoje wady. Do podstawowych należy to, że rozpryskując się na ubraniach gości i Państwa Młodych mogą zostawiać trwałe ślady i plamy. A wpadłszy komuś do oka, skutecznie potrafią rozmazać makijaż. Ceny pojemniczków wahają się w granicach 1-2 zł za sztukę. Ciekawym pomysłem jest także wynajęcie maszyny do robienia baniek mydlanych. Koszt wynajmu to kilkaset złotych.

A jednak ryż i grosiki!

Rozpatrując zatem wszystkie „za” i „przeciw” nietypowych drobiazgów, którymi możemy obrzucić nowożeńców, może warto rzucić przychylniejszym okiem na tradycyjny ryż i grosiki. Ryż (nawet jeśli zaplącze się we włosy Panny Młodej, raczej jej zdrowia nie uszkodzi) wyjedzą spod kościoła gołębie, a grosiki zostaną do ostatniej monety wyzbierane. Co z tego, że mamy zachwycającą suknię i wystawne wesele. Zostawiając po sobie śmietnik, wystawiamy sobie najlepsze świadectwo.

zdjecia

8 comments on “Kochaj, więc rzuć!
  1. Sandra napisał(a):

    Byś może jestem tradycjonalistką, ale wydaje mi się, że stary zwyczaj sypania grosikami i ryżem jest najlepszym „życzeniem pomyślności” … już na Wasze wesele mam sporo miedziaków uzbieranych 😀 :>

  2. Kasia napisał(a):

    Bańki mydlane są genialnym pomysłem!
    Blog ciekawy, bardzo dobry pomysł, żeby opisać wszystko „na bieżąco” 🙂 Mam nadzieję, że do dnia mojego ślubu nie zniknie.

    Pozdrawiam,
    Kasia – koleżanka Dominika

  3. Magdalena Galiczek napisał(a):

    Blog jest jak na razie moim ukochanym „pierwszym dzieckiem”, więc dbam i rozpieszczam go na bieżąco 🙂

    Co do jego przyszłości – mam nadzieję, że dorośnie i dojrzeje, a przez to będzie pomocy dla wielu przyszłych Panien Młodych!

  4. Johanna napisał(a):

    I think, we shouldn’t throw with rice… in Africa for example people die of hunger and here we step on it…

    • Magdalena Galiczek napisał(a):

      To prawda, jednak z „tradycją się nie dyskutuje”. Oczywiście tak jak zaznaczyłam to w notce, ryż można zastąpić grosikami, płatkami kwiatów lub bańkami mydlanymi.

      A że zapytam: czym tradycyjnie obrzuca się nowożeńców w Niemczech? Czy u Was też jest taka tradycja?

  5. Johanna napisał(a):

    Jezeli chodzi o tradycje, to takiej konkretnej nie ma. U nas czesto zdarzaja sie malzenstwa mieszane, tzn. z roznych panstw i narodowosci i przez to mieszaja sie tez zwyczaje. Czasem bywa ryz, ale jest niemile widziany (np. przez proboszcza), sa balony wypuszczane w niebo, sa np. male dzieci tzw. Blumenkinder, ktore ida przed mloda para wychodzaca z kosciola i sypia platki prawdziwych kwiatow. Jezeli np. ktos z mlodej pary nalezy do jakiegos klubu sportowego, choru albo jest nauczycielem lub w inny sposob ma kontakt z wieksza grupa ludzi, to wtedy ci stoja przed kosciolem w szpalerze z dlugimi rozami.

  6. Christine napisał(a):

    Uwazam pomysl z bankami mydlanymi za nie bardzo udany. To, czym rzuca sie przed kosciolem, bo oznajmiac albo przynosic szczescie mlodej parze.
    Ale banki mydlane przeciez szybko sie rozpryskiwuja i szczescie i milosc tez maja sie tak szybko rozprysnac? Lepiej nie.

    • Magdalena Galiczek napisał(a):

      To czym obsypuje się Młodą Parę to w głównej mierze inwencja gości. Coraz więcej par jednak prosi wcześniej aby nie rzucać ryżem lub kwiatami, bo nie życzy sobie tego np. proboszcz. Wiąże się to z zaśmiecaniem kościoła i placu przed nim – a sprzątać tego nie ma później kto. Bańki same w sobie raczej nie niosą za sobą żadnej symboliki. Po prostu ładnie wyglądają w słońcu, nie brudzą i sprawiają zarówno gościom jak i Młodej parze dużo frajdy 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *