…chcemy nauczyć się tańczyć

Wesele to w przeważającej części huczna, głośna, taneczna zabawa. Goście, czy to młodzi czy w dojrzałym wieku, chętnie podskakują i bujają się w rytm skocznej muzyki. Jednak aby dobrze bawić się podczas wesela – zwłaszcza swojego! – potrzebne jest minimalne wyczucie rytmu i znajomość chociażby najprostszych kroków tanecznych.

Na weselach nikt od Państwa Młodych nie wymaga żeby niczym lwy parkietu zawładnęli salą (a raczej podłogą) restauracyjną. Wręcz przeciwnie – młodzi małżonkowie mają czuć się na swoim weselu swobodnie, ale także pewnie. To w końcu na nich skierowane są oczy wszystkich gości. To ich skrupulatnie filmuje kamerzysta. To oni są w centrum zainteresowania wszystkich obecnych na ceremonii ślubnej. Skoro Państwo Młodzi (prym w tym wypadku wiedzie oczywiście Panna Młoda) tyle wysiłku wkładają w wybór doskonałych kreacji ślubnych, fryzur, makijażu, lokalu weselnego i oprawy muzycznej, to tym bardziej powinni pomyśleć o tym, by świetnie bawić się na własnym weselu. Jeśli jesteście przekonani, że podrygiwanie w rytm muzyki w zupełności wystarczy, to muszę Was niestety rozczarować. Drodzy moi! Wesele do zabawa, która przeciętnie trwa około 10-12 godzin. Oczywiście wiele weselnego czasu przeznacza się na spożywanie wytwornych posiłków oraz różne zabawy i konkursy prowadzone przez niezmordowanych tym obowiązkiem wodzirejów. Jednak pozostałe 5-6 godzin to czas, w którym Para Młoda i goście tańczą. Podrygiwanie do muzyki nic tutaj zatem nie da. Wesele to nie dyskoteka, z której można wyjść w dowolnym momencie (to znaczy, gościom wolno, Parze Młodej raczej nie…). Jeśli Para Młoda nie potrafi tańczyć – nic miłego z wesela mieć nie będzie.

Nie martwmy się jednak na zapas. Nikt Parze Młodej nie każe prezentować na parkiecie skomplikowanych figur tanecznych. Wystarczy, że Młodzi w umiarkowanym stopniu opanują podstawowe kroki tańców takich jak walc, cha-cha, samba czy tango. Wesele minie wtedy w zupełnie innej atmosferze. Jeśli natomiast Para Młoda wykonuje te same, niespecjalnie dobrze prezentujące się podrygi do różnych piosenek, prędzej czy później takim balansowaniem się zmęczy. A wesele to w końcu doskonała okazja, przed którą warto nauczyć się wreszcie tańczyć!

Kursy tańca towarzyskiego organizowane są „na bieżąco” w wielu szkołach tańca i klubach fitness. Wystarczy chwycić za telefon, dopasować swój grafik do terminów prezentowanych przez dany klub i zapisać się na zajęcia. Ceny kursów tańca towarzyskiego zależą od szkoły tańca. Cena jednej lekcji wynosi od 15 zł w górę. Oczywiście przy zakupie karnetu cena jednej lekcji jest zdecydowanie niższa. Przyszli małżonkowie mogą się również zdecydować na lekcje indywidualne tzw. „tańca weselnego”. W ramach tego kursu narzeczeni uczą się podstawowych kroków (zazwyczaj do walca angielskiego wraz z choreografią), które mogą następnie wykorzystać podczas „pierwszego tańca” oraz nabywają umiejętności poruszania się do muzyki tanecznej. Koszt takiego kursu to od 200 zł w górę. Kurs ten zwykle obejmuje  kilka (najczęściej cztery-pięć) spotkań.

Jakby zatem na sprawę tańca nie patrzeć, znajomość podstawowych kroków to gwarancja doskonałej zabawy podczas wesela, zwłaszcza jeśli jest to NASZE wesele. Zamiast marnować czas i energię na szukanie drobnych elementów dekoracyjnych sali weselnej (których notabene właściwie nikt nie zauważy) poświęćmy jeden wieczór w tygodniu na naukę tańca. Być może ktoś z naszego otoczenia – rodziny bądź znajomych potrafi dobrze tańczyć i mógłby nam zaprezentować kilka niezbyt trudnych elementów. Z czy bez małego, srebrnego świeczniczka czy drapowanego materiału na stole Państwa Młodych wesele będzie równie piękne. Jednak zabawa, podczas której na twarzach nowożeńców gościć będą tylko miny w stylu „niech ta piekielna zabawa się już kończy”, „umieram z nudów”, „dajcie mi spokój, przecież i tak nie potrafię tańczyć” z pewnością nie zostawi po sobie zbyt miłych wspomnień.

zdjecia

4 comments on “…chcemy nauczyć się tańczyć
  1. Kasia napisał(a):

    Zdarza się, że jak idę na wieczorne zajęcia zumby to przed/po przychodzi przyszła młoda para na te kilka lekcji do „pierwszego tańca”, więc mam okazję ich obserwować. I osobiście uważam, że jeśli ktoś nie umie tańczyć albo nigdy tego nie robił niech lepiej nie marnuje czasu i pieniędzy na te 4 lekcje – o wiele lepiej jako pierwszy taniec będzie wyglądał „przytulaniec” niż choreografia walca, która wykonana przez osoby nie umiejące tańczyć wygląda fatalnie.

    Fajnie jeśli ma się możliwość nauki, zamierzam z moim chłopakiem zacząć chodzić na te środowe zajęcia na Koperniku, Dominik mówił, że jest w porządku 🙂 Bo patrząc na ceny karnetów w gliwickich szkołach, dwoje studentów średnio może sobie pozwolić na takie lekcje.

  2. Magdalena Galiczek napisał(a):

    Zgadzam się, że kilka lekcji tańca niewiele nietańczącym wcześniej parom pomoże. Minimum kilka miesięcy (pół roku powiedzmy) regularnego uczęszczania na zajęcia – raz a nawet dwa w tygodniu – pozwoli nabyć nieco umiejętności i tanecznej ogłady. Wiadomo, po takim kursie nikt z pary nietańczącej nie zrobi lwów parkietu. Jednak przynajmniej przełamanie tremy związanej z jakimkolwiek bardziej fantazyjnym poruszaniem się jest już moim zdaniem dużym osiągnięciem. Jeśli para nie ma czasu na takie zajęcia, bądź jest zbyt oporna na naukę – faktycznie, lepszy przytulaniec do wolnego walca, niż koślawe wygibasy.

    Co do kursu – w takim razie do zobaczenia w środę! 🙂

  3. Johanna napisał(a):

    Jezeli na tance jest przeznaczonych ok. 6 godzin, to jest wazne, zeby jednak sie do tych tancow przygotowac. Pytaniem jest, jezeli jest DJ, to nie wiadomo jaka ma przygotowana muzyke, ktora pasuje do tancow towarzyskich. Jezeli takiej muzyki za duzo nie ma w swoim repertuarze, to jedynie pozostaja tance jak w dyskotece, czyli partnerzy sa w tym wypadku za bardzo niepotrzebni.
    Wtedy to nie trzeba przed weselem inwestowac duzo czasu i pieniedzy na nauke tanca towarzyskiego.

  4. Gosia Krajewska napisał(a):

    my od czterech miesięcy na kurs tańca indywidualny, na którym uczymy się tańczyć a nie tylko nauczyć się na pamięć choreografii. I widzę jak dużo nam to daje. Nie tylko potrafimy ładnie zatańczyć nasz pierwszy taniec, ale ogólnie – tańczyć. Bo na palcach jednej ręki można policzyć ile razy wcześniej tańczyliśmy razem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *