Marzycie o wystrzałowej i nietypowej sesji ślubnej, ale żadne interesujące pomysły nie przychodzą Wam do głowy? Zdjęcia w parku wydają się Wam zbyt popularne, a przez to oklepane, zamek kojarzy się ze słodkimi, cukierkowymi, disney’owskimi baśniami, a sesja w stylu trash-the-dress jakoś nie przypadła Wam do gustu, no i obiektywnie rzecz biorąc – sukienki ślubnej trochę szkoda? A co powiecie na sesję zdjęciową w klimacie postindustrialnym?
Stare fabryki, ogromne, opuszczone magazyny, elektrociepłownie, które służą już tylko jako miejsca, w których odbywają się utrzymane w duchu nowoczesności spektakle, a także zabytkowe kopalnie – to miejsca, w których za mniejszą lub większą opłatą zorganizujecie niezapomnianą i pełną wrażeń sesję zdjęciową. Budynki w stanie lekkiej, ale kontrolowanej rozsypki, znajdziecie z pewnością w każdym mieście. Jeśli nie będzie to imponujących rozmiarów fabryka farb i lakierów ani majestatycznie prezentująca się, wielgachna huta aluminium – nie rozpaczajcie. Takie wspaniałości to raczej rzadkość, zwłaszcza w województwach nieco słabiej uprzemysłowionych. Nie mniej jednak i w takim przypadku możliwa jest do realizacji postindustrialna sesja ślubna. Rozwiązania są dwa. Albo Młoda Para pakuje walizki i wyjeżdża chociażby na wspaniały Śląsk, gdzie aż roi się od tego typu uciech. Albo rezygnuje z majestatycznych fabryk i wybiera równie zrujnowane budynki mieszkalne. Industrialności tam niewiele – aczkolwiek efekt uzyskany na zdjęciach jest podobny.
Decydując się na postindustrialną sesję zdjęciową Młoda Para powinna pamiętać o kilku ważnych sprawach. Rozważając miejsce wykonania zdjęć w pierwszej kolejności należy wybierać obiekty, które funkcjonują jako budynki zabytkowe. Często nie są one zbyt odnowione, co dodaje zdjęciom charakteru, ale z pewnością przebywanie w nich jest absolutnie bezpieczne. Jeśli rozważacie zrealizowanie sesji zdjęciowej w takim otoczeniu, warto wziąć pod uwagę Elektrociepłownię Szombierki w Bytomiu, Sztolnię Czarnego Pstrąga i Zabytkową Kopalnię Srebra w Tarnowskich Górach, Kopalnię Guido lub Kopalnię Królowej Luizy w Zabrzu. Przed realizacją sesji zdjęciowej należy najpierw zadzwonić w wybrane przez siebie miejsce i dowiedzieć się, czy istnieje możliwość zrobienia tam ślubnych zdjęć, ile taka usługa kosztuje oraz kiedy i na jak długi czas można zarezerwować sobie kilka efektownych miejsc na zrobienie ciekawych fotografii.
Ważną sprawą jest, aby pod żadnym pozorem nie decydować się na sesję zdjęciową w „podejrzanie” wyglądających budynkach. Jeśli pofabryczne hale i magazyny są zamknięte i niedostępne dla osób postronnych, a przed bramą wisi informacja, że „nieupoważnionym wstęp wzbroniony”, to należy się do tego polecenia stosować. Abstrahując już od czyhających na wchodzących w takie miejsca ludzi niebezpieczeństw, jest to zwyczajne łamanie prawa. Jest to teren prywatny, należący do osoby fizycznej bądź spółki. Chyba nikt z Was nie chciałby, aby przypadkowy człowiek szwendał się Wam po ogrodzie. Istnieją jednak miejsca, które nie funkcjonują jako muzea, natomiast wejście do nich nie wiąże się z niebezpieczeństwem. Często pilnuje do nich wejścia ochrona bądź stróż. Istnieje wtedy możliwość skorzystania z zapierających dech w piersiach postindustrialnych klimatów – wiąże się to tak jak w przypadku zabytkowych miejsc z dodatkową opłatą.
Zarówno w gestii fotografa jak i Pary Młodej leży ustalenie, gdzie sesja ślubna ma być realizowana. Kiedy zdecydujemy się już na starą kopalnię, elektrociepłownię lub fabrykę pozostaje jedynie wybrać się w ustalone miejsce z fotografem. Wybierając klimaty postindustrialne należy mieć na uwadze, że o ile w muzealnych wnętrzach powinno być względnie czysto, o tyle w kopalni raczej parkietu i kafelek na ścianach nie uraczymy. Suknia i garnitur z dużą dozą pewności się ubrudzą. Welon i rękawiczki tym bardziej. Ślubna wiązanka nie jest mile widziana podczas tego typu sesji. Należy z niej w pierwszej kolejności zrezygnować. Decydując się na zdjęcia w kopalni lub ogromnej fabrycznej hali spodziewajmy się, że zastana tam temperatura będzie znacząco odbiegała od tej, jaką nasz umysł zapamiętał z dworu. W kopalniach zabytkowych jest zazwyczaj chłodno – zwłaszcza jeśli włączona jest wentylacja. Natomiast w ogromnych halach panują przeciągi. Warto zatem wcześniej nastawić się na tego typu niedogodności.
Biorąc jednak wszystkie „za” i „przeciw” pod uwagę, można dojść jednoznacznie do wniosku, że postindustrialna sesja ślubna to nie lada wyzwanie zarówno dla Pary Młodej jak i fotografa. Wspaniała gra światła, zderzenie brzydoty rozpadających się budynków z elegancją Państwa Młodych, zestawienie starości budowli i młodości małżonków, a do tego tysiące pomysłów na niebanalne pozy Pary Młodej dają wręcz nieograniczone pole do popisu dla fotografa. Czy istnieją jakieś ograniczenia jeśli chodzi o suknie ślubne i postindustrialny plener? Raczej nie. Być może suknie ślubne w stylu „bezy” – ogromna, szeroka, atłasowa i błyszcząca spódnica z marszczeniami, dużą ilością ozdób, kwiatów i falban, raczej dyskwalifikują Pannę Młodą. Za to pozostałe typy sukien nadają się do takiej sesji jak najbardziej.
Przemyślcie zatem czy postindustrialna sesja zdjęciowa nie byłaby dla Was ciekawym przeżyciem i pamiątką na długie, wspólne lata, której z pewnością rodzina i znajomi będą Wam po cichu zazdrościli. No i oczywiście zerwiecie tym samym z tradycjonalizmem!
Zdjęcie u góry wpisu pobrano z serwisu http://www.sxc.hu/




Nazywam się Magdalena Galiczek. Jestem inżynierem technologii chemicznej i już w tym roku mam zamiar obronić tytuł magistra. Moje zainteresowania rozciągają się na wielu płaszczyznach, poczynając od nauk ścisłych – zwłaszcza chemii, przez zamiłowanie do czytania, oglądania ciekawych filmów i słuchania nastrojowej muzyki, a kończąc na umiejętnościach z zakresu plastyki.
Pomysł na sesje rewelacyjny z doświadczenia podpowiem, ze najlepiej łaczyć w plenerze fotografię postindustrialną z romantyczną … wyglada to później naprawde super… pozdrawiam … bardzo fajny artykuł