Zimowo-bożonarodzeniowe śluby

Wreszcie nastał grudzień! A wraz z nim zakończył się listopadowy okres ślubnej posuchy. Pary Młode zazwyczaj wolą poczekać trochę dłużej i zorganizować ślub w ostatnim miesiącu roku niż decydować się na wesele w listopadzie. Nie dość, że to miesiąc bez literki „r” (a więc podobno przynoszący pecha…) to jeszcze pogoda zazwyczaj płata figle. Wyznając takie poglądy nie trudno się zatem dziwić, że wraz z nastaniem grudnia obłożenie lokali, restauracji i sal weselnych pęka w szwach. W notce tej postaram się pokazać Wam wady i zalety zimowych ślubów – dedykuję ten wpis oczywiście Parom, które jeszcze nie wybrały daty wesela.

Biały śnieg, mieniący i iskrzący się zimowymi wieczorami tysiącem barw niczym brylant, drobne płatki śniegu leniwie spadające z nieba oraz nastrój zbliżających się, najpiękniejszych w roku świąt – Świąt Bożego Narodzenia – kusi swoim urokiem nieskończone rzesze narzeczonych. „Weźmy ślub zimą, jest wtedy przecież tak romantycznie!” – to stwierdzenie i zarazem uzasadnienie wyboru zimowej daty ślubu usłyszeć można z ust wielu Par Młodych. Nic bardziej mylnego. Im więcej widzimy w czymś uroku, tym więcej musi w tym tkwić szarlatanerii. Białe święta i piękna zima to jedynie niespełnione marzenia z dzieciństwa, którymi faszerowały nas programy telewizyjne, filmy emitowane w kinach oraz pełne ciepła rodzinnego książki. Kiedy człowiek realnie i trzeźwym okiem spojrzy na „uroki” zimy, to w dziewięciu na dziesięć przypadkach okazuje się, że sprawa z romantyczną zimą jest grubo przesadzona.

„Przecież będzie biało!”

Będzie, pod warunkiem, że spadnie śnieg. Ileż to razy w dzieciństwie, z nosem przyklejonym do szyby marzyliśmy w wigilię Bożego Narodzenia, że poprószy choćby przez chwilę upragniony śnieg. Zwykle wtedy akurat nie spadał ani jeden płatek. Równie dobrze może okazać się, że „zaplanowany” na wesele śnieg nie raczy spaść, a wymarzone sanie nie zawiozą nas do kościoła na ceremonię ślubną. Jeżeli natomiast marzenia się ziszczą i śnieg faktycznie nas zaskoczy, to nie tylko Para Młoda będzie tkwiła w tym radosnym nastroju. Równie zaskoczeni będą z pewnością drogowcy. A nieodśnieżone drogi to koszmar największy z możliwych, w dodatku w tak ważnym dla Pary Młodej dniu. Może się bowiem okazać, że jeśli śniegu spadnie wyjątkowo dużo i spadnie on wyjątkowo nagle, drogi będą nieprzejezdne bądź też pojawi się niebezpieczna ślizgawica, a zatem wielu gości zrezygnuje z przyjazdu. Dosłownie na dzień lub kilka godzin przed planowaną uroczystością.

„Będę wyglądała jak królowa śniegu!”

Albo jak zmokła kura. W grudniu albo jest sucho i mroźno, albo wilgoć aż klei się do twarzy. A jeśli do twarzy, to także do innych części ciała. Skutecznie niszczy fryzurę, rozmazuje makijaż i wsiąka w delikatny materiał sukni ślubnej. Jeżeli Para Młoda trafi datą swojego ślubu akurat w odwilż, to można mówić już tylko o pechu. Co z tego, że jest wtedy odrobinę cieplej, jeśli tony poszarzałego śniegu roztapiają się na oczach zrozpaczonej Panny Młodej dodatkowo wsiąkając niemiłosiernie w dół jej sukni i brudząc go, kiedy ta, tylko wyściubi nos poza obręb swojego domu. Mokra i brudna suknia jest już nie tylko nieelegancka, ale przede wszystkim niewygodna i ciężka. A kiedy wreszcie wyschnie w sali weselnej, brudne „zacieki” pozostawią swój bezwzględny ślad do końca wesela.

„Do kościoła i lokalu zawiozą nas sanie”

Raczej nie. Chyba, że ślub organizowany jest w małym, góralskim kościółku, a wesele w położonej blisko niego bacówce. No i oczywiście jeśli droga dla wymarzonych sań nie jest ruchliwą (czy raczej należałoby rzec: zakorkowaną) „zakopianką”. Jeśli już uda się Parze Młodej pokonać te niedogodności, to podróż saniami bez ciepłej odzieży jest raczej marną przyjemnością. Wiatr rozwiewa włosy, niszczy fryzurę, w oczach pojawiają się łzy rozmazujące makijaż. Panna Młoda jeśli zdecyduje się na gruby, biały kożuch lub futro to prawdopodobnie nie zmarznie. Jednak w bolerku ze sztucznego białego futerka raczej niech nie decyduje się na taką przejażdżkę. Tak czy siak, kuligi zwykle kończą się zapaleniem płuc…

„Co ubiorę na suknię, żebym nie zmarzła?”

Otóż to. O ile w miesiącach letnich sprawa jest dość prosta – Panna Młoda nie musi nic zakładać na ramiona, lub jeżeli taka jest jej decyzja, może okryć się szalem bądź też wdziać bolerko, o tyle zima lubi sprawiać problemy. Jeśli temperatura spadnie grubo poniżej zera, wręcz wskazane jest, żeby Panna Młoda założyła na siebie białe futro lub kożuch. O ile cena letniego bolerka to kwestia kilkudziesięciu do ponad 200 złotych, o tyle ceny futer bywają astronomiczne (co najmniej kilkaset jeśli nie kilka tysięcy złotych). Co natomiast zrobić, jeżeli na założenie kupionego wcześniej futra będzie za ciepło, gdyż słupek rtęci zawadiacko strzeli do góry? Pan Młody ma na szczęście sprawę trochę łatwiejszą do ogarnięcia. Wystarczy, że założy na siebie elegancki płaszcz.

„Nastrój! To przecież klucz do wszystkiego!”

Owszem, świąteczny nastrój potrafi zwalić z nóg. Nie zawsze jednak w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Jeśli ślub planowany jest na początek grudnia, to mimo trzech tygodni do świąt, Para Młoda może pozwolić sobie na bożonarodzeniowe akcenty. Restauracja weselna pachnąca żywicą, grzane wino, radośnie trzaskający ogień w kominku, zwisająca z sufitu jemioła i zielono-biało-czerwone dekoracje to elementy, które przypadną do gustu wszystkim gościom weselnym. Jeżeli jednak wesele planowane jest na 26. grudnia to Pary Młode mają z organizacją ślubu trochę problemów. Jak bowiem wiadomo, większość spraw załatwianych jest na „ostatnią minutę”. Jeżeli wesele tradycyjnie zaplanowano na jakąś sobotę w ciągu roku, to istnieje możliwość reagowania w sytuacjach kryzysowych niemal w każdym momencie. Przed 26. grudnia przypada pierwsze święto, a zatem dzień wolny. Wcześniej jest wigilia, w który to dzień, też raczej człowiek bywa uziemiony. Załatwienie jakichkolwiek spraw jest zatem niemożliwe. Poza tym, święta przebiegają w niezwykle nerwowej atmosferze, Panna Młoda stresuje się, że na pewno o czymś zapomniała, Pan Młody denerwuje się z powodu zestresowanej Panny Młodej. Niezwykle trudno jest także z organizacją ciasta i tortu weselnego. W święta cukiernie nie pracują, a słodkości muszą być przecież w dzień wesela świeżutkie i pachnące.

„Gra niewarta świeczki?”

Warta, niewarta – każda pora roku ma swoje wady i zalety jeśli rozpatrywać ją pod kątem organizacji ślubu i wesela. Przed podjęciem ostatecznej decyzji należy wziąć pod uwagę zarówno zalety jak i wady danego sezonu i racjonalnie podejść do sprawy. Bezsensowne upieranie się zarówno przy zimie czy też przy lecie, niepoparte żadnymi argumentami jest zupełnie nie na miejscu. Jeśli mieszkacie w górach, śniegu jest po pas – jest on czysty i nieskazitelnie biały, a wszystkie wymienione przeze mnie powyżej niedogodności da się bez najmniejszego problemu obejść – organizujcie wesele w zimie! Jeśli mieszkacie w centrum dużego miasta, może okazać się to kłopotliwe i raczej końcowy efekt przedsięwzięcia mocno Was rozczaruje. Pogoda to najbardziej kapryśne zjawisko na świecie. Nie można na nią zatem liczyć. Myślcie, rozważajcie i dokonujcie mądrych wyborów. Jeśli kogoś do ślubu w zimie zniechęciłam – przepraszam. Ale być może dzięki temu unikniecie przykrych niespodzianek. I wbrew pozorom, nie jestem pesymistką. Jestem dobrze poinformowaną realistką.

zdjecia

2 comments on “Zimowo-bożonarodzeniowe śluby
  1. Kasia napisał(a):

    A jak pokazują doświadczenia ostatnich lat, nie sposób przewidzieć pogody na grudzień.
    Myślę, że z zimowymi ślubami jest więcej zachodu i nerwów, bo życie to nie bajka i nie zawsze jest tak, jak sobie wyobrażamy.

    I tak mi się skojarzył ślub na nartach, z serii nietypowych 😉

  2. Sandra napisał(a):

    Zawsze marzył mi się ślub 25 grudnia, ale teraz doszłam do wniosku, że to jednak nie taki dobry pomysł: moja koleżanka z grupy właśnie wybiera się na wesele swojej przyjaciółki i problem jest z osobami towarzyszącymi, bo kto pójdzie na wesele w zamian za siedzenie ze swoją rodziną!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *