Trzecia przymiarka sukni ślubnej

Trzecia przymiarka sukni ślubnej to chyba najprzyjemniejszy moment (oprócz chwili zakupu sukni ślubnej) jaki może przytrafić się przyszłej Pannie Młodej w salonie z modą ślubną. Podczas trzeciej przymiarki suknia ślubna jest już właściwie gotowa do ostatecznego założenia. Wszystkie bowiem części (długość spódnicy, rozmiar gorsetu, itd.) są już dopasowane do indywidualnych kształtów właścicielki kreacji. Suknia nie powinna zsuwać się, nigdzie nie może odstawać ani nie może marszczyć się. Kreacja podczas trzeciej przymiarki musi pasować na przyszłą Pannę Młodą jak ulał.

Na trzecią przymiarkę przyszła Panna Młoda koniecznie musi ze sobą zabrać:

  • Ślubne buty
  • Ślubny biustonosz


Oprócz euforii, jaką wywołuje u właścicielki sukni ślubnej ponowne jej założenie, warto powściągnąć emocje i zwrócić uwagę na kilka elementów. Chociaż zadanie krawcowej polegało na skróceniu sukni, dobrze jest upewnić się, czy obecna długość kreacji na pewno nam odpowiada. Jest to bowiem ostatni moment na jakiekolwiek poprawki. Jeśli suknia jest choćby odrobinę za długa – nie ma co tego faktu ukrywać. Należy powiedzieć, że nie odpowiada nam jej długość, że spódnica jest niewygodna, że plącze się między nogami. Jeśli coś w sukni jest uciążliwego przez kilka chwil noszenia jej w salonie ślubnym – będzie to milion razy bardziej denerwujące podczas zabawy weselnej.

Podobnie sytuacja wygląda w przypadku koła na halce. Zwykle w salonie ślubnym jest tak, że obok Panny Młodej nikt nie kroczy. To ona sama dumnie przemieszcza się po salonowym parkiecie i spogląda w lustra. Warto wtedy przeprowadzić eksperyment. Poproście mamę/koleżankę/świadkową (czyli osobę, która towarzyszy Wam podczas przymiarek – nigdy nie chodźcie na nie same!) by chwyciła Was pod rękę i przemaszerowała z Wami przez cały salon ślubny. Koło obija się o Wasze lub koleżanki nogi? Plącze się? Sprawia dyskomfort? Zastanówcie się, czy nie da się go czymś zastąpić. Koło to największy problem w sukniach ślubnych. Podczas decyzji o wyborze tej jedynej warto szukać sukien, które zamiast kół mają wszyte halki.

Jeśli jesteście posiadaczkami sukni bez ramiączek (z gorsetowym wiązaniem) poproście krawcową by po pierwsze: zawiązała Wam gorset w taki sposób (i tak mocno!) jak powinien on zostać zawiązany w dniu ślubu; po drugie: poproście krawcową by dokładnie poinstruowała Wasze mamy/świadkowe/koleżanki w zakładaniu i wiązaniu sukni. Z daleka proces ten wydaje się łatwy, jednak mnogość sznurków, haftek i tasiemek sprawia, że podczas przedweselnej gorączki zadanie to urasta do rangi pytania za milion złotych.

Jeśli Wasze suknie mają treny poproście by tren odpięto z guzika (byście przespacerowały się z „rozpuszczonym” trenem po salonie) oraz by ponownie on został podpięty (i by zademonstrowano podpinanie go Waszej mamie/koleżance/świadkowej). W salonach ślubnych niechętnie podpina się treny z uwagi na to, że ulegają one pognieceniu bądź też mechanizm przytrzymujący (czyli nie czarujmy się – guzik) nie spełnia swojej roli. Jeśli ta się dzieje, zażądajcie wprowadzenia zmian (w ostateczności tren można zwykle obciąć), by tren nie popsuł Wam ślubu i wesela.

Kiedy macie już na sobie suknię ślubną, przespacerujcie się po salonie. Schylcie się, usiądźcie na kanapie, okręćcie się – czyli róbcie wszystko to, co będziecie robiły podczas ślubu i wesela. Jeśli coś jest nie tak (suknia się zsuwa, obciera, jest gdzieś niewygodna), od razu mówcie o tym krawcowej. Suknia jest przecież Wasza, nikt nie może od Was wymagać, że będziecie jedynie stały jak posągi przed lustrem. Takie zachowanie jest dla przyszłych Panien Młodych najbardziej niekorzystne. Jeśli suknia posiada jakieś wady, Panny Młode przekonują się o nich dopiero podczas ślubu i wesela. A przecież w ten ważny dzień powinny czuć się komfortowo, a nie martwić się spadającą sukienką lub plączącym się trenem.

Kiedy wszystko jest z suknią w najlepszym porządku, warto przystąpić do doboru dodatków (welonu, woalki, kapelusza, materiałowego kwiatu) oraz biżuterii.

Jeśli do Waszego ślubu pozostało jeszcze trochę czasu, warto pozostawić sukienkę w salonie ślubnym. W dobrych salonach suknie przechowywane są w klimatyzowanych pomieszczeniach, zatem nic nie ma prawa się z nimi stać. Sukienkę najlepiej odebrać na tydzień lub kilka dni przed weselem. Istnieje wtedy możliwość ostatniej przymiarki (i ewentualnych, choć bardzo drobnych zmian) i zakupu bolerka (nie należy go kupować zbyt wcześnie, bo trudno przewidzieć jaka pogoda przywita nas w dniu ślubu). Sukienka przed odbiorem jest odprasowywana, naparowywana i umieszczana w specjalnym pokrowcu. Panna Młoda po przetransportowaniu kreacji do domu powinna ją rozwiesić (najlepiej na krawieckim manekinie – dobrze gdy mama używa takiego to szycia lub robienia ubrań na drutach) i przykryć (np. prześcieradłem) by nie zakurzyła się lub nie ubrudziła.

Moje przymiarki dobiegły już końca. Czekam już tylko na dzień, w którym odbiorę swoją sukienkę z salonu. Mam tylko nadzieję, że nie schudnę już bardziej, bo wtedy zamiast gorsetu w zupełności wystarczyłaby sama tasiemka lub zamek błyskawiczny.

Zapraszam do przejrzenia notek: Pierwsza przymiarka sukni ślubnej oraz Druga przymiarka sukni ślubnej.

zdjecia

One comment on “Trzecia przymiarka sukni ślubnej
  1. Magda napisał(a):

    Swoją sukienkę odebrałam we wtorek. Myślałam, że czeka mnie jeszcze jedna przymiarka, a tu niespodzianka. Welon, tak – podeszłam do sprawy tradycyjnie,miałam już wcześniej, a bolerko pani uszyła mi w 30 min. Bolerko z delikatnej koronki takiej, jaka jest na sukni. Uf suknia nadal tak samo mi się podoba i czuję się w niej jak najpiękniejsza księżniczka. Teraz tylko czeka mnie dobór biżuterii, co wydaje mi się trudniejsze od wyboru sukni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *