Nikt nie spodziewał się hiszpańskiej inkwizycji

Pół roku, rok lub prawie dwa lata bardzo solidnych przygotowań. Godziny, dni, tygodnie rozmyślania nad tym, jak usadowić gości przy stołach – tak, by wszyscy byli zadowoleni i by każdy miał z kim porozmawiać. Dziesiątki odwiedzin w hotelach i salach weselnych. Godziny przesłuchań zespołów i djów. Wszystko zapięte na ostatni guzik i… i skrzywione miny trójki lub czwórki gości, którzy nie wiedzą, że jeśli na ich stoliku nie postawiono konkretnego typu szklanki czy jednego z tysięcy gatunków alkoholi, to powinni je sobie zamówić u obsługi restauracji.

Dla każdej pary młodej dzień ślubu to najpiękniejszy dzień w życiu. To taki dzień, z którego zapamiętuje się to, co najlepsze, a tego, co nie do końca udane, próbuje się nie zauważać lub nie zapamiętać. Tak myślą młodzi, tak kwestię tę traktują ich rodzice, dziadkowie i goście. Stop! Goście?

No właśnie. Różnych gości zaprasza się z różnych powodów. Czasem podejmujemy decyzję o zaproszeniu kogoś wyłącznie z powodów rodzinnych więzów, czasem – z powodu rodziców lub by kogoś nie urazić. Zwykle jednak o zaproszonych gościach myśli się z dużą dozą ciepła i życzliwości, licząc na to, że zachowają się oni na pewnym poziomie. Niestety, nikt nie jest w stanie zaręczyć za wszystkich. Niestety, część gości wybierze się na Wasze wesele tylko po to, by skorzystać z bezpłatnego poczęstunku, by napić się (oby nie po to, by się upić!). Niestety też, niektórzy przyjść mogą tylko po to, by coś skrytykować lub by porównywać. Niestety też, część z późniejszych komentarzy takich gości może do Was dotrzeć.

By było jasne: porównywanie samo w sobie nie jest niczym złym. To rzecz ludzka, myśleć: „O, fajnie, u Iksińskich było tak samo”. „O, super, podobną rzecz zrobili Abcińscy!”. „O, cholera, klimatyzacja nie działa, ale spoko, idźmy się bawić!” „Pomidorówka na obiad? Bez sensu, ale zespół jest świetny”. Dla każdego z nas – szczególnie, jeśli państwo młodzi nie są nam szczególnie bliscy, wesele jest po prostu kolejną imprezą. Dlatego oceniamy je i porównujemy – do własnego gustu, do zdarzeń, w których się uczestniczyło… I wszystko jest w porządku, dopóki nie przychodzi się do osób, które jednak wyróżniły nas w pewien sposób, zapraszając nas na swoje wesele, tylko po to, by wszystko w czambuł skrytykować. Jeśli w dodatku czynimy to głośno, przy innych gościach, to sami sobie wystawiamy (nie) najlepsze świadectwo.

Drogie przyszłe Młode Pary! Życzymy Wam, by i na Wasze wesela przyszli najwspanialsi goście na świecie. Jeśli jednak i wśród nich trafią się tacy, którzy przez całe wesele będą mieć skrzywione miny, nie przejmujcie się! To oni bardzo źle wyjdą na zdjęciach, a kamerzysta będzie ich skutecznie omijał.

PS A Wasz ślub i tak będzie najpiękniejszy! 🙂

zdjecia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *